19 czerwca ubiegłego roku przeszlam operację usunięcia nowotworu. Szczęściem jest to, że był łagodny, nieszczęściem, że lubi się odnawiać. Aktualnie jestem przed badaniami kontrolnymi. Staram się o tym nie myśleć, bo przecież co ma być to będzie, ale jak już otworzę akurat to pudełeczko w głowie to zaczynam wpadać w panikę.
Jestem zmęczona czekaniem, zmęczona stresem który sama sobie serwuję, zmęczona domem i obowiązkami z nim związanymi, a dodatkowo i to jest najgorsze, jestem zmęczona pracą.
Trudno mój obecny stan nazwać wypaleniem zawodowym bo w zasadzie nie mam pojęcia na czym polega wypalenie, ale na pewno jest to ogólny niechcemisizm, czyli może jakiś wstęp do wypalenia 😂 Może pora poszukać czegoś nowego i zatrudnić się przy pielęgnacji skwerów kwietnych 😁takie coś by mi pasowało, gorzej w zimie bo wtedy pewnie jednak lepiej realizować się w tzw. papierach.
Z drugiej strony mam domowe skwery kwietne i ogarniam je wzrokiem bo niechcemisizm sprawia, że ręki badylkiem nie skalam. Efekt tego jest taki, że roślinność mam gęstą i bujną, a paznokcie zadbane 😆 Albo mogłabym być kurierem rowerowym, ale jak nie pada i jak bym mogła, bo jak już bym musiała, a do tego jak pada to już niechcemisizm wchodzi na szerokiego przestwór oceanu. OOOOO jeszcze książki mogę recenzować, to bym chętnie, ale najlepiej wybrane 😁i nie romanse i horrory to też nie bo wyobraźnia mi na to nie pozwala, a w zasadzie pozwala sobie na bogato 😂.
A poważnie w braku powagi, to czekam na najbliższy urlop jak na zmiłowanie. Chcę wyjechać choć na kilka dni i oderwać się od codzienności, od mojego domowego spokoju, od przyziemnych problemów. Potrzebuję nowego powietrza, nowego nieba, nowej przestrzeni, nowej ciszy. Jednocześnie czekam na jakieś wyzwanie, adrenalinę, bodźce które dają mi power i odwagę do działania na najbliższy czas. Liczę, że niechcemisizm odparuje z moich szarych komórek i wrócę na swoje zwykłe zakręcone tory codzienności.
Mam nadzieję, że po zbliżającym się dłuższym weekendzie mój nos z poziomu kolan wróci na swój standardowy poziom, czyli jakieś 135 cm od poziomu gruntu 😁 bo póki co jest ryzyko, że sobie go przydepnę.

