wtorek, 24 czerwca 2025

Zmęczenie poziom wysoki

 




19 czerwca ubiegłego roku  przeszlam operację usunięcia nowotworu. Szczęściem jest to, że był łagodny, nieszczęściem, że lubi się odnawiać. Aktualnie jestem przed badaniami kontrolnymi. Staram się o tym nie myśleć, bo przecież co ma być to będzie, ale jak już otworzę akurat to pudełeczko w głowie to zaczynam wpadać w panikę. 

Jestem zmęczona czekaniem, zmęczona stresem który sama sobie serwuję, zmęczona domem i obowiązkami z nim związanymi, a dodatkowo i to jest najgorsze, jestem zmęczona pracą. 

Trudno mój obecny stan nazwać wypaleniem zawodowym bo w zasadzie nie mam pojęcia na czym polega wypalenie, ale na pewno jest to ogólny niechcemisizm, czyli może jakiś wstęp do wypalenia 😂 Może pora poszukać czegoś nowego i zatrudnić się przy pielęgnacji skwerów kwietnych 😁takie coś by mi pasowało, gorzej w zimie bo wtedy pewnie jednak lepiej realizować się w tzw. papierach. 
Z drugiej strony mam domowe skwery kwietne i ogarniam je wzrokiem bo niechcemisizm sprawia, że ręki badylkiem nie skalam. Efekt tego jest taki, że roślinność mam gęstą i bujną, a paznokcie zadbane 😆 Albo mogłabym być kurierem rowerowym, ale jak nie pada i jak bym mogła, bo jak już bym musiała, a do tego jak pada to już niechcemisizm wchodzi na szerokiego przestwór oceanu. OOOOO jeszcze książki mogę recenzować, to bym chętnie, ale najlepiej wybrane 😁i nie romanse i horrory to też nie bo wyobraźnia mi na to nie pozwala, a w zasadzie pozwala sobie na bogato 😂. 

A poważnie w braku powagi, to czekam na najbliższy urlop jak na zmiłowanie. Chcę wyjechać choć na kilka dni i oderwać się od codzienności, od mojego domowego spokoju, od przyziemnych problemów. Potrzebuję nowego powietrza, nowego nieba, nowej przestrzeni, nowej ciszy. Jednocześnie czekam na jakieś wyzwanie, adrenalinę, bodźce które dają mi power i odwagę do działania na najbliższy czas. Liczę, że niechcemisizm odparuje z moich szarych komórek i wrócę na swoje zwykłe zakręcone tory codzienności.

Mam nadzieję, że po zbliżającym się dłuższym weekendzie mój nos z poziomu kolan wróci na swój standardowy poziom, czyli jakieś 135 cm od poziomu gruntu 😁 bo póki co jest ryzyko, że sobie go przydepnę.  


środa, 18 czerwca 2025

cisza, czy jednak brak ciszy, jedno woleć

 

Moja cisza jest jeziorem zanurzę się w nim
W ciszy ustępuje ciężar oskarżeń i win
Moja cisza mnie otula dobrze mnie zna
Moja cisza pokazuje gdzie zaczynam się ja
Cisza nie jest samotnością lecz przestrzenią do zmian

Fragment: Moja Cisza
GGDuo ‧ 2020


lubię ciszę, 
lubię być sama, 
lubię gwar,
lubię ludzi,
cisza mnie uspokaja, cisza mnie męczy,
gwar mnie męczy, gwar mnie wycisza,
    
    Jestem typem człowieka, który z jednej strony potrzebuje ludzi, adrenaliny, ciągłego działania, odrobimy szaleństwa i braku organizacji. Z drugiej strony, powyższe wywołuje we mnie taki poziom bdźców i dopaminy, że za chwilę potrzebuję ciszy i samotności. 
Jak już jest cicho i jestem sama i nic się nie dzieje to pojawia się z tym problem, no bo jest nuda, a co za tym idzie zaczynam wymyślać sobie atrakcje i zajęcia wszelakie. 
Ciągle coś robię, organizuję sobie niezliczoną ilość zajęć i aktywności, śpię po 5-6h i ten kołowrotek się kręci jak oszalały, aż padam zmęczona, szukam ciszy i samotności. Najlepiej żeby nikt nic do mnie nie mówił,  o nic nie pytał,  niczego ode mnie nie potrzebował.
Takie momenty nicnierobienia, niechcemisię, nie mów do mnie teraz, mam co prawda bardzo rzadko, a w zasadzie miewam, ale jednak czasem są mi potrzebne żeby naładować bateryjki. I jak już odizoluję się od zgiełku, od ludzi od nadmiaru bodźców, zaczynam analizować swoje JA. Wpatruję się w swoje odczucia, emocje, obserwuję to co mnie otacza i analizuję jak na mnie wpływa. W takiej ciszy doszukuję się nowych dźwięków, zapachów i smaków. I tak jak mówi tekst piosenki "Moja cisza pokazuje gdzie zaczynam się ja, cisza nie jest samotnością lecz przestrzenią do zmian". W ciszy można przemyśleć i zrozumieć nasze reakcje, na sytuacje które nas spotkały. Można nazwać emocje i uczucia, które się w nas zrodziły.  Można zauważyć różnorodność naszych zachowań w powtarzających się zdarzeniach. 
Czasem się zestanawiam jakim jestem typem człowieka. Jestem odbierana jako osoba otwarta, ekstrawertyczna. Niestety, albo stety 😄 ta moja otwartość i expresja tak mnie męczy,  że czasem potrzebuje leżeć, patrzeć w niebo i oddawać emocje naturze. A jeśli dodatkowo w różnych sytuacjach odległość między mną,  a ludzkimi współistnieniami, czyli moja strefa komfortu jest mniejsza niż 50 cm, to najlepiej jeszcze kilka drzew przytulić na deser i zalać się ich chłodem i majestatem, a później można wracać do kołowrotka wrażeń wszelakich.