środa, 31 grudnia 2025

Idzie nowe, dobre...

Zdjęcie zrzut z ekranu, zwyczajna kradzież z internetu bo ładne 😉



Stary Rok stara ja
Nowy Rok stara ja 🤣
Wróżę z fusów, że idzie nowe 😉
nie wiem czy lepsze na pewno inne 😉 oby nie gorsze.
2025 był słaby, ale w ostatecznym rozrachunku jednak lepszy niż poprzednie trzy 😎 Może tendencja będzie wzrostowa i złego jednak diabli nie biorą 😁
Przyszedł czas rozliczeń, planów i nadziei.
W kwestii rozliczeń:
- nie schudłam 😂 ale w obfitość kaloryczną też nie wpadłam więc tutaj jestem na lekuchny plus, 
- na książki wydałam tyle co zwykle, miałam nie wydawać tylko iść w czytadło elektroniczne ale mi nie wyszło, z drugiej strony na waciki nie przepuściłam, więc jakby podliczyć to jednak plus 😁 
- sumiennie wykonywałam poranne jogowe powitania słońca, opuściłam 4 dni i było to spowodowane tym, że stanęłam oporem do budzika, a czas mi pokazał, że nie powinnam z nim igrać - czytaj zaspałam do roboty 😂
- medytowałam to plus, za mało to na minus 😂😂😂 Medytacja powinna być moim obowiązkiem jak mycie zębów, jest jak tabletka na rozkołatany łeb, czyli ostateninie minusminus 😉
- roboty nie zmieniłam, na plus jest to że mnie nie wyrzucili, na minus że nie zmieniłam, ogólnie tutaj jestem na ZERO 😒 Jest ciężko, stabilnie ale ciężko i tutaj mam nadzieję, że byle do czerwca 2026, a później jużz góreczki- to jest plan i nadzieja 🥺😒
- relacje rodzinne na poziomie dobrym i bardzo dobrym, rozwodu nie było i planów na niego też nie ma 😃W chorobie Z o mnie dbał, medykamenty podawał, a mógł dobijać, także małżeństwo na plus (to jest moja subiektywna opinia, mąż może mieć całkiem odmienną, ma takie prawo, ale nie polecam bo z całej trójki tylko on chory nie był)😂 
Nasti ze mną gada na niezmiennym ilościowo poziomie, tylko pory dnia na pogaduchy się zmieniają bo jak jakiś nornik (nie wiem czy takie coś jest, wymyśliłam) w tryb nocny przechodzi 😃
- zdrowie - tutaj temat ciężki i drażliwy, bo znów sporo nerwów za nami. Badania, przychodnie, szukanie dziury w całym, na szczęście w ostatecznym rozrachunku wyszło, że jest stabilnie. Całokształt jednak  spowodował, że rok zaliczam do ciężkich, emocjonalnie wyczerpujących i raczej życia mi nie wydłużył 🥺
- dbałam o siebie na tyle ile potrafię i mi się chce, niestety czasem mi się nie chce bo chce mi się czegoś za bardzo 😃😉 I tutaj wyjaśnienie, nie chce mi się to nie znaczy że nic nie robię, wręcz odwrotnie, robię za dużo i nie daje wątłemu ciałku wytchnienia i odpoczynku, a to na koniec 2025 skończyło się  romansem ze specjalistą z dziedziny NFZtów niestety za grube piniunszki i drugie niestety to nie są moje ulubione NFZty 🤨
- nie jestem bogata w chajsy i to jest wielki MINUS 😂
- podobno we łbnie mi się na stare lata poprzewracało, nie neguję nie oceniam, ale na PLUS 😉myślę i liczę na to, że będzie ze mną tylko gorzej  🤩
- jestem bogata w nowe doświadczenia PLUS 😍

Plany na nowe:
- to co w ubiegłym roku 😃 bo było dobre,
- nie zmieniać się, tylko ludzi przyzwyczajać do siebie, nieakceptujących odciąć od wspólnego łańcucha 😃
- być dobrą dla siebie, a następnie dla innych nie odwrotnie 💟
- doceniać i celebrować momenty, żyć tu i teraz, zatrzymać się czasem, poleżeć, w chmury popatrzeć bo tam pewnie nadal statki pływają i baranki gonią za motylami 😊
- więcej spontanu, to będzie trudne i raczej jestem sceptyczna na starcie do tego planu 😂
- chciałabym napisać żyć bez planu, ale w moim przypadku bez planu i bez rutyny = argadamemnon więc lepiej z planem i rutyną, a ewentualnie patrz punkt wyżej 😉😃
- więcej medytować 😊😊😊
I to chyba na tyle. Niech się dzieje, ja ewentualnie na bieżąco skoryguję odchylenia od mojej normy 😊

Dzisiaj dziękuję za to co minęło, za wszystkie emocje, doświadczenia, wspierające wróżby i intencje. Przesyłam dobre wibracje dla tych co przyłożyli cegiełkę do mojego szczęścia i zdrowia w 2025 r., nie było Was wielu, tym bardziej doceniam że jesteście 😘 Kocham Was całym sercem i jestem wdzięczna losowi, że Was mam przy sobie. Szczególnie Siostra, NFZty, CC50 🧡💛💚
O tych co mi kłody pod nogi rzucali też pamiętam, przypomnę się za jakiś czas 😂

Wszystkiego najlepszego dla Was w Nowym Roku, niech się dzieje, niech się darzy. Wspierajmy się, doceniajmy, wierzmy w siebie nawzajem 😘
Osobiście czekam do końca czerwca 2026 bo pierwsze pół roku nadal będzie trudne, a później żeby zdrowie było, bo w wakacje odpocznę i wrócę z podwójną siłą Eweliny, a wtedy klękajcie narody. Diabeł w piekle powie, znów mnie tą Wariatką na ziemi pokarało 🤣
BUŹKA 😘

piątek, 5 grudnia 2025

Mała czarna, chwast i choinka. Jak święta zostały uratowane



    Opowieść przedwigilijna pt. "Mała czarna, chwast i choinka. Jak święta zostały uratowane" 🤣
E: ubieram dzisiaj choinkę 
Z: a co z tym 💩 ?(pyta wskazując na monstercie 😁)
E: trzeba gdzieś przestawić ("gdzieś" jest dla niej oczywistą oczywistością, a ta znajduje się w sypialni, niestety na piętrze 🫣 I tutaj nie tyle waga chwasta stanowi problem, co jego wielkość) 
Z: za drzwi go wypier... (wyrzuć z hukiem i to wielkim tego badziewia ma na myślion, choć mówi zupełnie coś innego) albo daj sobie spokój z tą choinką.
W małej czarnej budzi się obrońca bezbronnej roślinki. Rzuca się mu do gardła. Teraz on leży zakopany pod brzozami-zawsze mówił jakie piękne im wyrosły, a ona ma choinkę na środku salonu tuż przy monsterze 🤣🤣🤣. Z małej czarnej zrobiła się czarna wdowa, ale kwiat i święta zostały uratowane. I żyli długo i szczęśliwie przynajmniej niektórzy 🤣🤣🤣
A poważnie wszyscy żyjo, bez awantury, tylko plecy mnie bolą 🤣 Monstera w sypialni, choinka w salonie, Mikołaj może przychodzić 😁
A teraz do brzegu 😉
Czy w każdym domu jest jakiś corocznie powtarzający się  przedświąteczny temat zapalny? 
U nas zdecydowanie jest nim waćpani monstera i gdzie ją na święta eksmitować żeby choinka mogła zająć swoje paradne miejsce 😁 
Ostrzenie noży. Poszedł chłop karpia z łusek ogolić i zginął, później się okazało, że nóż ostrzył, a jak jeden to zaraz wszystkie ogarnął i pół dnia zleciało.
Gotowanie 4 dni + 3 weekendy, a później jedzcie, jedzcie bo się zepsuje i tak w każdym domu, a w święta odwiedzamy ich kilka. 
Choinka naturalna czy sztuczna, oooo to też temat do dyskusjii. Na szczęście nie w moim domu, u nas tylko sztuczna od zawsze i na zawsze. 
Sałatka kroisz za grubo i nierówno. Co ty za majonez dałaś u mnie tylko kielecki, winiary, babuni, byle miał jajka...
Pieczenie, lepienie i gotowanie, kolejny triger małżeński, wszystko muszę sama...
Ja w tym roku idę po rozum do głowy, od pierników są ludzie, którzy robią to doskonale i zapewne z większym spokojem niż ja, dlatego mam zamiar posiąść pierniczki w drodze zakupu. Podobnie rzecz się ma z pierogami, są panie które za drobną opłatą wykonują te małe cuda. I ja zamierzam sprawdzić czy dobre im to wychodzi. Nie spędzę jak co roku pół soboty przy kuchennym blacie, żeby zaspokoić rodzinne brzuszki i przygotować ich 50 szt., a na koniec zmęczona jak łoś z bólem w plecach za bardzo tego nie szamie bo mnie później własny brzuch boli.
Także ja mam ambitny plan w tym roku w okresie przedświątecznym, a później świątecznym przede wszystkim odpocząć i spędzić czas w gronie rodzinnym, ale na moich zasadach i tego również Wam życzę.