Opowieść przedwigilijna pt. "Mała czarna, chwast i choinka. Jak święta zostały uratowane" 🤣
E: ubieram dzisiaj choinkę
Z: a co z tym 💩 ?(pyta wskazując na monstercie 😁)
E: trzeba gdzieś przestawić ("gdzieś" jest dla niej oczywistą oczywistością, a ta znajduje się w sypialni, niestety na piętrze 🫣 I tutaj nie tyle waga chwasta stanowi problem, co jego wielkość)
Z: za drzwi go wypier... (wyrzuć z hukiem i to wielkim tego badziewia ma na myślion, choć mówi zupełnie coś innego) albo daj sobie spokój z tą choinką.
W małej czarnej budzi się obrońca bezbronnej roślinki. Rzuca się mu do gardła. Teraz on leży zakopany pod brzozami-zawsze mówił jakie piękne im wyrosły, a ona ma choinkę na środku salonu tuż przy monsterze 🤣🤣🤣. Z małej czarnej zrobiła się czarna wdowa, ale kwiat i święta zostały uratowane. I żyli długo i szczęśliwie przynajmniej niektórzy 🤣🤣🤣
A poważnie wszyscy żyjo, bez awantury, tylko plecy mnie bolą 🤣 Monstera w sypialni, choinka w salonie, Mikołaj może przychodzić 😁
A teraz do brzegu 😉
Czy w każdym domu jest jakiś corocznie powtarzający się przedświąteczny temat zapalny?
U nas zdecydowanie jest nim waćpani monstera i gdzie ją na święta eksmitować żeby choinka mogła zająć swoje paradne miejsce 😁
Ostrzenie noży. Poszedł chłop karpia z łusek ogolić i zginął, później się okazało, że nóż ostrzył, a jak jeden to zaraz wszystkie ogarnął i pół dnia zleciało.
Gotowanie 4 dni + 3 weekendy, a później jedzcie, jedzcie bo się zepsuje i tak w każdym domu, a w święta odwiedzamy ich kilka.
Choinka naturalna czy sztuczna, oooo to też temat do dyskusjii. Na szczęście nie w moim domu, u nas tylko sztuczna od zawsze i na zawsze.
Sałatka kroisz za grubo i nierówno. Co ty za majonez dałaś u mnie tylko kielecki, winiary, babuni, byle miał jajka...
Pieczenie, lepienie i gotowanie, kolejny triger małżeński, wszystko muszę sama...
Ja w tym roku idę po rozum do głowy, od pierników są ludzie, którzy robią to doskonale i zapewne z większym spokojem niż ja, dlatego mam zamiar posiąść pierniczki w drodze zakupu. Podobnie rzecz się ma z pierogami, są panie które za drobną opłatą wykonują te małe cuda. I ja zamierzam sprawdzić czy dobre im to wychodzi. Nie spędzę jak co roku pół soboty przy kuchennym blacie, żeby zaspokoić rodzinne brzuszki i przygotować ich 50 szt., a na koniec zmęczona jak łoś z bólem w plecach za bardzo tego nie szamie bo mnie później własny brzuch boli.
Także ja mam ambitny plan w tym roku w okresie przedświątecznym, a później świątecznym przede wszystkim odpocząć i spędzić czas w gronie rodzinnym, ale na moich zasadach i tego również Wam życzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz