W niedzielę miałam przyjemność uczestniczyć w lokalnej imprezie XV Bieg Wiosny organizowanej przez Szkołę Podstawową w Skomlinie. Było ciężko bo z każdej strony pod wiatr, a pod koniec nawet większy wiatr 😄ale ostatecznie wysiłek dał wynik medalowy 😍
Biegam w tym wydarzeniu kolejny rok bo to fajna imprezka, stwierdzam jednak, że za każdym razem jest trudniej. Nie to, że moja kondycja spada, bo gdzież tam, ale żeby że coś, że wiek, czy że mi się ćwiczyć nie chce, czy jak, ale absolutnie to nie tak. To wina konkurencji, że mi kondycja leci po równi pochyłej bo się nowa tworzy i tak jakby w kategorii od dołu napływa😆 Biegać mi się też za bardzo nie chce, to trzeba powiedzieć otwarcie, bo po co to tak kłanmać, że się ćwiczy, ale akurat kostka bolała, czy spodenki gnietli pod kolankiem.
Co roku obiecuje sobie, że zaczynam ćwiczyć bieganie. Nie dużo z wyczuciem, tak dwa razy w tygodniu jakiś bieg zrobię 5 i 3 lub 10 i 3 km, ale ostatecznie jak już cel się zbliża- wróg u bram, to robię ten trening od marca do czerwca i biegnę w tym czasie mniej więcej 4 może 7 razy, w tym ani razu na krótki dystans bo to jest strasznie męczące, a ja jednak po bieganiu mam ZaDyszkę. Także żeby tradycji stało się za dość od tego roku zaczynam ćwiczy regularnie 😉 Mam nadzieję, że jak to zapiszę, to ktoś mi gdzieś w listopadzie wytknie i ruszę 🍑 już w lutym.
Z innej strony tematu, gratulacje dla mojej konkurencji i szacunek za wytrwałość w tej dyscyplinie sportowej. Ja raczej do leniwych nie należę bo ilość aktywności fizycznych jakie prowadzę wprawia w podziw innych osobników albo za to, że tyle robię i jest WOW albo jest WOW że jestem nienormalna żeby nie powiedzieć coś na jot😄I jedno i drugie jest spoko i mi pasuje bo się z prawdą nie mija😁 Tak czy siak to bieganie jakoś mi nie po drodze.
A wracając do spadku kondycji, to wcale mi nie spada, cyganiłam jak tak napisałam, bo biegam na tym samym marnym poziomie, ostatnio nawet troche lepszym bo mi się wydolność po rowerze poprawiła 😄 tylko rzeczywiście konkurencja mi wyrosła. I prawda jest taka, że po jedno bardzo mnie to cieszy bo ludzie coś robią, dbają o siebie (choć jak patrzę na siebie i moje zdowie po aktywności sportowej to powinnam mieć abonament u fizjoterapeuty albo taki kartonik, że np. 10 wizyta w gratisie 😁tutaj sugestia dla mojego fizjo żeby już kartonik może wydrukował 😉), a po drugie oczywiście chciałoby się do 70 lat na pudle stawać tylko co z tymi młodymi kobitami zrobić. W sumie na upartego jeśli zdrowie pozwoli wystarczy tylko ćwiczyć, żeby nie umrzeć w trakcie biegu i napisać wniosek do organizatorów o nową kategorię wiekową 40 z hakiem + i tak co roku, wtedy konkurencja zostaje w kategorii jakby poziom niżej 😂
Czasem mnie zastanawia czy z wiekiem, jak już się wyszumie z emocji, wyluzuje, oblekę w tumiwisizm i niechcemisizm 😅 to zajmę swój fotel, posiedzę w swoim domu i po prostu będę patrzeć przed siebie i czuć radość z otaczającej mnie nudy. Zjem obiad, coś obejrzę, wypiję herbatkę z cytryną i miodem, pogadam z mężem albo i nie bo o czym wtedy gadać🤣 i przejdę w zwykłe życie, jak ktoś by to nazwał.
Ale to z wiekiem 😁 póki co nie lubię zwykłego życia i potrzebuję ciągłych wrażeń. Szukam czasem sama nie wiem czego i nawet dobrze mi idzie 🫡 i na koniec dnia jestem zmeczona ale zadowolona.
Z drugiej strony życie domowe, rodzinne choć może wydawać się nudne i często go nie doceniam czasem mi się zatęskni i wtedy nawet drzemkę sobie strzelę, ale to tak 3 razy do roku 😉
Kto ma podobnie 🤔🤔
https://www.facebook.com/share/1GtnSKjd5b/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz