piątek, 28 lutego 2025

Promień słońca na każdy dzień

Promień słońca na każdy dzień i nadzieja na lepsze jutro 💟

28 lutego 2012 r. o godzinie 15:10 mój świat wywrócił się do góry nogami. Z racji tego, iż Łu przyszła na świat 10 tygodni za wcześnie można by rzec, że świat spadł mi na głowę. Kompetnie nie byłam przygotowana do takiej formy macierzyństwa. Z biegiem lat dzień jej urodzin budzi we mnie skrajne emocje. Cieszę się że pięknie dorasta, że wszystko potoczyło się w dobrym kierunku, a z drugiej strony przypominam sobie co wtedy czułam, jak bardzo się o nią byłam. 

Teraz problem wcześniactwa mam już za plecami. Niestety cały czas ciążą na mnie wyrzuty sumienia. Wtedy czułam się odpowiedzialna za to co sie wydarzyło.  Teraz czuję,  że jestem kiepską matką, bo nie umiem się rzucić w ten klimat i być w nim całą sobą. 

Jestem osobą, która potrzebuje mieć czas dla siebie, na relaks, sport, czasem nudę, muszę mieć odgruzowany dom bo to wszystko mnie uspokaja. Niestety gdy z tego czasu korzystam miewam poczucie winy, że kradnę go córce. Jest to kompletnie bez sensu bo wtedy jest on marnotrawiony, ani ja się w pełni nie realizuję, ani ona nie czerpie z bycia ze mną.  

Kiedyś potrafiłam poświęcić się całkowicie dla niej zapominając o sobie. Skutki były opłakane. Teraz nauczyłam się dzielić sobą, przy czym najwięcej z siebie czerpię ja. Pozostaje kwestia zaakceptować ten fakt, a to dość trudne, bo trzeba odciąć wieść krytyczną od ludu płynącą i mieć w nosie co oni powiedzą. Trzeba przestać porównywać się do innych matek i żyć w poczuciu, że się czegoś nie ogarnia. 

Wszystko przede mną, może się nauczę tego zdrowego egoizmu...

Łu moja miłości, skarbnico emocji wszelakich,  wszystkiego najlepszego z okazji urodzin 😘

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz