Miniony weekend był pełen wibracji pozytywnej energii. Dawno nie miałam w sobie i wokół siebie takiej ilości dobrych myśli i emocji.
poniedziałek, 31 marca 2025
Pozytywne wibracje przyjmuję w każdej ilości
środa, 26 marca 2025
Tęsknota
niż żal za tym, co mogło być...
piątek, 21 marca 2025
Zgłupieć po ...
poniedziałek, 10 marca 2025
Dzień kobiet i mężczyzn
piątek, 7 marca 2025
5 przykazań moralnych
Po pierwsze...
1. Miej odwagę mówienia prawdy.
Kolejna uwaga w kwestii powyższej, jeśli już masz odwagę i głos wydobywasz to lepiej żeby koń parkował blisko bo może zajść potrzeba szybkiego oddalenia się z miejsca gdzie prawda pada.
Jeżeli dojdzie do sytuacji, konieczności użycia konia bo otoczenie prawdy nie akceptuje, a Ty masz świadomość, że słowa które padły nie są Twoją wyimaginowaną wizją, nie miej wyrzutów sumienia, że ktoś się obraził, zerwał kontakt, a już absolutnie że sprawiłeś komuś przykrość. Miej na względzie, że druga strona też ma swoją prawdę. Pozostaje kwestia czyja jest najprawdziwsza, a tutaj już wchodzi sztuka negocjacji i kompromisu. Natomiast jeśli już postanowisz że chcesz w negocjacjach uczestniczyć to zastanów się kto jest przeciwnikiem, bo oklepane powiedzenie: Nie dyskutuj z idiotą! Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem (Mark Twain) jednak się sprawdza.
2. Nie kłam, nie pomawiaj, nie rób z ludzi idiotów.
A teraz albo się kłamie, albo nie mówi prawdy, albo meandruje w wiaderku półprawdy i liczy na sukces. Czasem się to udaje, sukces przychodzi z ryzykiem bo ścierka zawsze wisi nad głową, ale jednak przychodzi. Na dłuższą metę jednak robienie z ludzi idiotów nie popłaca, bo w którymś momencie bańka pęknie, zawartość półprawd się wyleje, a my z wozu lądujemy pod wozem i to z dyszelkiem na głowie.
5. Miej czyste sumienie.
Jeśli stosujesz punkty 1-4 to masz 😉
Wpis jest z podtekstem do mojej małej profesjonalnej społeczności, ale jestem przekonana że każdy taką ma i na swoim podwórku znajdzie sytuację w odniesieniu do.
Dziękuję za odczyt, aplauz jest zbędny bo ja nie jestem profesjonalistą w żadnym aspekcie mojego życia 😁😂😁
niedziela, 2 marca 2025
Mam to w
Mam to w głębokim poważaniu, ale chyba jednak nie mam.
O co cho? Ano o to, że ludzie gadajooo. I niby mam to gdzieś, bo zawsze tak było i nadal będzie, ale co jakiś czas odpala mi się spust- teraz to triger tak jest modniej 🤣 i zaczynam wałkować w głowie czy ja jestem aż tak: beznadziejna, brzydka, gruba, chuda, głupia, naiwna, zarozumiała itd. w zależności co akurat do mnie dotrze.
Ludziom przeszkadza wszystko jak akurat jestem gruba, to się spasła, jak szczupła to nic nie żre, albo chora, tak na bank chora. A do tego te tatuaże, kto to widział, jak to na starość będzie wyglądało głupie babsko. I tak się obnosi, co to nie ona. Kwiatków na parapetach nastawiane jak w oranżerii i udaje ogrodnika. A uwagę zwróć, to ci zaraz z czymś wyjedzie zamiast pokornie siedzieć i rację przyznać, że w pokoju ciemno. No i ten fejsbuk jak już zacznie to końca nie widać, strach lodówkę otworzyć. A ten pies, następny, ja bym tak nie mogła psa w domu trzymać. Ubrać się nie potrafi, bo to ani stylu ani gustu nie ma. Do kościoła nie chodzi to już by się z tym nie obnosiła.
Tak to z grubsza wygląda 😁 i w sumie to częściowo racja. Lubię się różnie ubierać, mam tatuaże, kolorowe włosy, głośno się śmieje i mówię, a do tego klnę jak szewc no i nie dam sobie wejść na głowę i w kaszę dmuchać. Mówię to co myślę, niestety często niepytana 😄 Tylko co to kogo obchodzi. A jak już obchodzi to niech sobie pomyśli, a nie komentuje gdzie popadnie, a prosto w oczy zachwala i się mizdrzy. Bo trzeba wiedzieć, że ci co gadajooo jednocześnie donoszooo. I tak się ta karuzela pierdół kręci, a ja jak widzę takiego delikwenta, który mi słodzi, a za plecami 🍑 obrabia to mam ochotę się spytać o co mu tak naprawdę chodzi. I może zacznę...
Ja ciągle powtarzam, że mi się nie trzeba kłaniać, moich mediów oglądać i wypocin czytać. Piszę bo lubię. A odkąd mnie żyćko przeczołgało piszę więcej bo mam taką potrzebę, a jak komuś to nie odpowiada to cześć jak czapka pa jak parasol odlub mnie, odobserwuj i wyjazd, bo ja takich ludzi wokół nie potrzebuję.
sobota, 1 marca 2025
Materacyk lekki bo to materac
Historia z materacykiem miała miejsce kilka tygodni temu. Wszystko zaczęło się od rwy kulszowej, która wykluczyła mnie z aktywności ruchowej na kilkanaście dni. Ogrom lekarstw i fizjoterapia postawiły mnie na nogi. I teraz materacyk... 😁
Któregoś dnia wieczorem poczułam, że przestało boleć, no to jak nie boli to trzeba coś porobić bo wyleżane to już miałam. Odkurzyłam dom, wymieniłam pościel i stojąc przy łóżku dotarło do mnie, że materac który mam powinno się obracać co pół roku. Po siedmiu latach, pół roku już dawno minęło. Ja piernicze trzeba go odwrócić i to natychmiast. Zawołałam męża do pomocy, ale nie przyszedł, zawołałam drugi raz, to samo, no to wiadomo do trzech razy sztuka to nie do mnie, ale to nie domnie tak. Wzięłam się za robotę. Nie pomyślałam, że on ma rozmiar 180x200x30, że ledwo go we dwójkę wtargaliśmy na piętro, że stelaż nie jest w stanie utrzymać go w górze jak coś wyjmuję z łóżka. Materac ciężki nie jest, przecież to materac 😂.
Podniosłam dziada do pionu, a ten jak nie zacznie się chwiać i przewracać. Najpierw przewracał się na mnie, więc go przepchłam na drugą stronę, ale, że tam jest parapet z kaktusami to szybko wskoczyłam na łóżko z drugiej strony. Niestety poległam. Nastał moment jak w Rzepce u Brzechwy. Tak się zawzięłam, tak się nadełam, nie wytrzymałam i pierd... Materac na Eweline, Ewelina na stelaż, stelaż na podłogę - poczułam, że żyję od małego palca stopy po czubek głowy. Zeszłam na dół taka przemateracowana i obrażona bo wszystko mysze sama, a mąż zdjął słuchawki z głowy i powiedział "mogłaś mnie zawołać" 🤣
