Sport to zdrowie i ruszać się trzeba, każdy ma tego świadomość. Aktywność fizyczna wzmacnia odporność, ruchomość stawów, bilansuje poziomy poszczególnych "składników" naszych wątłych ciałek i spala kalorie, które zdarza nam się wszamać w nadmiarze. Poprawia kondycję fizyczną, wydolność, polepsza samopoczucie i pierdyliard innych pozytywnych argumentów jest na to żeby ruszyć dupiszcze z kanapy i "coś porobić", tylko nam się nie chce.
Wiadomo, że najgorzej zacząć bo wszystko boli po pierwszej aktywności, zadyszka po trzech wymachach racicą, jak poruszamy 🍑to zjemy więcej niż zwykle, więc po co się ruszać. Najlepiej nam wychodzi poleżeć na pleckach, uwentualnie boczku jednym z dwóch i zazdrościć innym, że oni mają dobrze bo mają co?, bo mają czas, a my czasu nie mamy i nie mamy kiedy ćwiczyć.
Wiadomo, że najgorzej zacząć bo wszystko boli po pierwszej aktywności, zadyszka po trzech wymachach racicą, jak poruszamy 🍑to zjemy więcej niż zwykle, więc po co się ruszać. Najlepiej nam wychodzi poleżeć na pleckach, uwentualnie boczku jednym z dwóch i zazdrościć innym, że oni mają dobrze bo mają co?, bo mają czas, a my czasu nie mamy i nie mamy kiedy ćwiczyć.
Kolejny problem jeśli już postanowimy, że w weekend trzeba zeżreć wszystko z paśnika bo od poniedziałku to już musowo bierzemy się za siebie i zaczynamy (przykładem dobrym będzie) i zaczynamy biegać jest to, że nie mamy w co się ubrać. Bo przecież w dresach i trampkach nie pójdziemy biegać bo się sarny w polach będą z nas śmiały o ludziach na dzielni nawet nie mówię. Choć na starcie na dzielnie mało kto jest odważny się udać na lans, bo na starcie aktywności najprawdopodobniej będzie wyglądał jak po 2 udarach i jednym wylewie. Więc w pierwszym rzucie w pole nabrać kondycji, a jak już nabierzemy kondycji i nadal mamy ambicje robić coś tam, to wtedy na wieś. Tylko pojawia się problem bo po bieganiu w polu okazuje się, że nasze buty nie dość, że są usyfione, to mają podeszwę w teren, a nie na bruk. I teraz zaczynamy się doktoryzować z buciszczy, które jakie i gdzie, czy jedne za mirjad monet, czy jednak kupić nowe inne tańsze tak za 3/4 mirjada tylko na bruk. Bo jak w jednych za mirjad z bruku udamy się w teren to będą wyglądały jak te pierwsze, więc może 2 pary będą idealne (można więcej, kto zabroni).
I powiedzmy, że temat ogarnięty i już można biegać i tu i tam, ale jak sprawdzić czy mamy progres. No to zegarek trzeba kupić, najlepiej żeby można było przez niego gadać i muzyki słuchać i żeby liczył, a wieczorem brawo bił i medale dawał.
Mamy buty, tekstylia, zegarek wszystko mamy i powiedzmy, że nadal mamy jeszcze chęci to teraz trzeba zaplanować, kiedy, gdzie i jak długo trenujemy, sami czy w grupie, w grupie z sąsiadem, czy jednak grupa onlajnowa, na forum koniecznie jakieś trzeba i fanpejdża. A później 5, 10, 21 tam i owam i musze coś z tymi kolanami zrobić, ale jeszcze pobiegnę, poskaczę, powyginam wszystko zależy czy biegamy, czy siłownia, rower, basen.
Reasumując, rewelacją jest gdy zaczniemy robić cokolwiek, a jak już to uprawiamy jeden sport, mamy umiar i dystans.
Na swoim przykładzie jednak mogę stwierdzić, że w całym sport to zdrowie jednak czasem sport to mord. Patrząc na to co wyżej to można u mnie tak razy trzy, bo biegam, jeżdżę na rowerze, ćwiczę na siłowni i czasem jeszcze coś mi przyjdzie do głowy. Do wszystkiego inne buty, żeby pasowały do reszty, inne łachy, inne gadżety. Nie mówię, że mi to nie pasuje, pasuje i to jak tylko szkoda, że majątku nie powiększa bo jednak szybkość zużycia z każdym nowym produktem wzrasta. Idąc dalej, rano sprawdzam na zegarku czy dobrze spałam, wieczorem ile spaliłam, a dodatkowo czasem ten dziad mi pika, że źle oddycham, a w temacie że baterie życiowe mam ciągle nienaładowane to już go ignoruję od kilku miesięcy.
Lubię sport i praktycznie codziennie coś robię bo wtedy się relaksuję, regeneruję psychikę, wyciszam, a z drugiej strony nie bardzo się regeneruje fizycznie, więc kontuzje to moja specjalność. I do tego potrafię się denerwować 😡😡😡(rodzina pewnie nazwałaby to inaczej 😂) jak mi coś wypadnie niezaplanowane i muszę z czegoś zrezygnować. Dzień mam zorganizowany tak żeby mieć czas na wszystko i wieczorem powiedzieć fajnie było, ale w całym tym majdanie nie uprawiam drzemek, seansów serialowych i kawek na pierdoły i dzięki temu mam czas, którego i tak nie mam bo robię coś😆
Podsumowując, polecam uprawiać sport, ale odradzam fokusować się nim tak jak ja to robię, bo czasem zamiast relaksu bywa to męczące. Także zazdrościć mi, że tyle robię, a podziwiać tym bardziej nie polecam bo nie ma czego 😉
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz