Kilka dni temu córka pokazała mi Instagram jakiejś dziewczynki.
- mamo patrz jak ona się fajnie ubiera też bym tak chciała
- to się ubieraj
- nie mogę bo mnie wyśmieją, będę dziwna, a nauczyciele jeszcze dołożą
- to się ubieraj
- nie mogę bo mnie wyśmieją, będę dziwna, a nauczyciele jeszcze dołożą
- dlaczego będziesz dziwna? przecież to fajne ubrania
- ale u nas w szkole zwrócą mi uwagę, jak z niej wyjdę to będę taka jak chcę
tadadadadaaaaammmm
Pytanie czy jak skończy tę szkołę, a zacznie kolejną to bycie innym będzie ok, czy nadal będzie trzeba iść za tłumem. Czy się dostosuje, czy będzie miała siłę i odwagę wyrażania siebie. System w jakim dorasta młodzież usypia ich indywidualność, albo się dostosowują albo są "dziwni". Wszyscy w podobnych ubraniach i byle brzuch nad pasek spodni nie wyglądał, a tych bransoletek po co ci tyle, a te włosy po wakacjach jeszcze pofarbowane, matka chyba na głowę upadła. Żart zrobiony 1 kwietnia przeradza się w chryję.
My rodzice też niestety przykładamy do tego rękę. Ileż razy padło z naszych ust: tak się ubierasz?, to nie wypada, tak nie wyjdziesz, uczesz te włosy, przebierz te spodnie, tych butów nie dostaniesz. A to tylko wygląd i ubiór. W domu ma być cicho bo chcemy odpocząć po całym dniu. Zwalniamy dzieciaki z prac domowych bo zrobimy to szybciej i lepiej, a później marudzimy, że wszystko sami, a oni tacy leniwi.
Niestety zabijanie kreatywności młodzieży przez nas dorosłych jest widoczne na każdym kroku. I do tego ciągła ich krytyka. Jak słyszę, jak nasza młodzież dojdzie do władzy to już po świecie, to mnie krew zalewa. Wszystkie tego typu komentarze działają na mnie jak wciśnięty spust. Niestety mało kto się zastanawia czy oni rzeczywiście mają taki luksus życia, tak lepiej od nas i są od nas tacy gorsi. Bo przecież my to chodząca mądrość i energia, ideały w czystej postaci.
Jak zaczniemy ich obserwować to zauważymy, że dzisiejsza nasza młodzież jest wrażliwa, otwarta na świat, współczująca. Są mili, tolerancyjni. Od małego nie wolno im się bić i walczyć o swoje zabawki, bo trzeba się dzielić, później sobie wziąć, a teraz oddać, więc trudno im się zachować w sytuacji zagrożenia własnego ja. Ich problemy załatwiamy za nich robiąc pretensje w szkole, czy u sąsiadów. Porównując ich do nas piją i palą mniej, mniej imprezują, siedzą w domach, są spokojni zajęci sobą, nawet nie pyskują tyle co my.
Są łagodni i często nie potrafią radzić sobie z emocjami, tylko czy to jest problem? Czy to znaczy, że są słabi? Że mamy od nich wymagać więcej, zostawiać ich samych sobie, żeby sobie radzili bo my w ich wieku to... A może pora dać im spokój, przestać ich krytykować i na nich narzekać. Może pora się nimi zaopiekować. Bo świat jest do 🍑. Przebodźcowany i nacechowany negatywnymi emocjami. Niestety dzięki nam taki jest. Dzieciaki głownie chłoną, nie każdy z nich tworzy treści, ale większość z nich je odbiera.
Nie oczekujmy, że będą doskonali. To tylko dzieci - nastolatki. Mają swoje telefony, Internety, nie potrafią skupić zbyt długo uwagi. Może "lubią" za dużo i za często. Tylko czy my byliśmy inni? Czasy były inne to i owszem, a my dostosowani do nich, ale czy byliśmy lepsi.
Ich muzyka jest tragiczna, obraźliwa, bez wokalu i tekstu. Tylko czy my słuchamy tych tekstów. Czy krzyczmy ścisz to... i dodajemy czego oni teraz słuchają. I nawet nie staramy się odsłuchać współczesnej muzyki. Ona jest podobna do siebie, bo technika daje takie możliwości, każdy śpiewać może i przy pomocy technologii nawet potrafi, ale sporo tekstów jest dobrych i warto ich posłuchać. Często to czego słucha nasze dziecko daje nam obraz tego jaki jest jego świat. My niestety tego nie widzimy bo przecież skoro dziecko jest nie takie to tym bardziej jego muzyka. Tylko jeśli jest nie takie, to jakie ma być? takie jak my?
Mówimy, że nastolatki nie mają motywacji i ambicji. A może oni zwyczajnie nie chcą być tacy jak my, z kredytami, wielkimi domami, które sprzątamy bo musi być czystko, a na święta to już w ogóle. I rodzina, rodzina najważniejsza, przyjąć trzeba ciotkę, kuzynkę, babkę, praciotkę, siostrę ciotki, brata ojca, a jak wyjdą z domu to nas szlag trafia że znów trzeba było idiotę tolerować.
Może oni nie widzą sensu wyścigu szczurów, w który my wierzymy i praktykujemy, żeby mieć więcej, żeby mieć wszystko dla siebie i dla nich, a ze zmęczenia nie doceniamy tego co mamy i jeszcze wypominamy, że jakby nie my to byś...
Może dla nich coś innego jest ważniejsze niż chore ambicje.
Pokolenie naszych dzieci radzi sobie bardzo dobrze w tych chorych czasach i możemy się od nich wiele nauczyć w kwestii wzajemnej życzliwości. To my jesteśmy homofobami i innymi fobami, a jeśli wśród nich jest taka osoba to głównie dlatego, że przykład z domu bierze.
Może dla odmiany zacznijmy nastolatków doceniać. Oni są irytujący, głośni, często smutni, źli lub nie wiadomo o co im chodzi, ale jednocześnie są wyjątkowi.
Możemy spytać naszych rodziców i dziadków, jacy my byliśmy. Idealni, otwarci na wszystko i wszystkich, ambitni i pracowici? Byliśmy identyczni jak współczesna młodzież. Jak nam kazali to pracowaliśmy, a jak nie to nie, nikt sam z siebie ziemniaków zbierać nie leciał.
Raczej żaden nastolatek tutaj nie trafi, ale powiem, że ja ich uwielbiam, całą ich radość życia, ich problemy i sposób ich rozwiązywania, ich potrzeby, ich sposób myślenia, przyjaźnie, miłości i awantury. Jak walczą ze swoim młodym losem, z systemem który ich zawłaszcza i próbuje ukierunkować wg. norm tabelek i zasad.
Dla mnie jesteście wspaniali i uważam, że niezależnie kim będziecie w przyszłości to będziecie lepsi niż my. Życzę Wam żeby nasze pokolenie nie wmówiło wam, że my byliśmy lepsi w waszym wieku. Nie byliśmy. Nikt nie był. Byliśmy inni bo czasy były inne. Mam nadzieję, że się nie zmienicie i nie będziecie tacy jak my, zapracowani, sfrustrowani, ciągle niezadowoleni.
Natomiast jeśli chodzi o dwudziesto i trzydziestolatków już nie mogę słuchać jakimi są pracownikami. No nie są takimi jak my i całe szczęście. Już wystarczy stachanowców za psie pieniądze, których się kijem motywuje. My już ten dziwny epizod korposzczurów wzieliśmy na siebie i może już wystarczy 😂
Piszę chaotycznie, ale im dłużej nad czymś siedzę i myślę i poprawiam tym mniej mi się podoba. Nie jestem specjalistą w dziedzinie pisania, grzebię sobie dla własnej przyjemności, dlatego wpisy są takie jakie są bo piszę je z emocjami i w momencie kiedy mi coś przychodzi do głowy. Mają pawo się nie podobać 😉

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz