Jestem śliczna, higieniczna przy tym silna niczym tur
Jestem sprytna i wybitna
Romantyczna także jestem jak chłopięcy chór.
Duża jestem ociupinkę, zgrabna chyba nawet też
Ja mam w sobie coś takiego
Może oczy, może usta
Może fakt, że jestem szczupła
Może moja dobroć, ufność
To, że czasem jestem smutna
Może dłonie, może nogi
Może mój zmęczony profil
Może moja duma, radość
Może niecodzienna bladość
Idąc za Otto tak by mogło być, a u mnie miks wszystkich za i przeciw w jednym.
Jestem za chuda - za gruba, za smutna - za wesoła, za dobra - za wredna, za silna - za słaba, za inteligentna - za tępa, mam mięśnie jak facet - nie mam mięśni i takich składanek miliony, a one wszystkie w jednym garze się gotują i bomblują, czasem lekka para wyjdzie z gara, czasem jakiś bąbel, a innym razem wywala się lawina wszystkiego. I płynie wokół i ziębi lub parzy i buduje lub niszczy. Zmiana nastroju kilka razy na godzinę, a kilkanaście na dzień to u mnie żadna nowość.
I w sumie po co mówić o sobie źle, kiedy inni mogą zrobić to lepiej, ale ja nie mam z tym najmniejszego problemu 😀Czasem sobie przysłodzę i wtedy okazuje się, że jestem zarozumiała, przemądrzała, narcystyczna i jak w ogóle chłop może ze mną wytrzymać. Innym razem ze smutkiem, żalem i cała na nie marudzę na mój wygląd, potrzeby, zachcianki, brak hajsów, nadmiar roboty czy brak umiejętności. I wtedy jestem zakompleksiona, niewdzięczna, zaborcza, zachłanna i jak w ogóle chłop może ze mną wytrzymać 😁
Także jakby nie było zawsze jest źle. A to, że często sama nie wiem czego chce to już insza inszość. I od długich lat słyszę, że to się leczy, z tym się pracuje, że trzeba się ogarnąć. Tylko po co? żeby innym było lepiej? czy rzeczywiście problemem jest okazywanie emocji. Jeżeli nie robię awantur, nie kłócę się nie pyskuję tylko jak jest mi źle to mówię, że jest mi źle, a jak dobrze to mówię, że jest dobrze albo zajebiście dobrze 😏Czy wywalanie z siebie na bieżąco jest gorsze od trzymania wszystkiego w sobie i udawanie idealnego życia i świata? Czy emocje i odczucia to jest coś czego muszę się wstydzić bo moje są inne niż Twoje? Twoje są lepsze czy gorsze? A może Ty masz idealne i nie chcesz się chwalić, albo takie do du🍑że nie warto o tym gadać.
Otóż warto gadać, warto żeby się ulewało jak złe i warto żeby wypływało i wypełniało innych optymizmem jak dobre. Warto uczyć się słuchać innych i cieszyć się z nimi albo ojojciać jak jest taka potrzeba. Warto uczyć chłopców żeby płakali jeśli czują taką potrzebę, a dziewczynki krzyczały jak są złe i obrażone, że kolanka nie zawsze złączone, rączki na kolankach a te rączki z kolankami pod stoliczkiem i siedź prosto.
Sami zamknięci w sobie nie potrafimy okazywać uczuć i emocji, nie potrafimy ich nazywać i odróżniać, wychowujemy pokolenia dzieci z depresją, dzieci zakompleksionych, zamkniętych w sobie bo nadal w szkołach i domach chłopcy mogą wywalać z siebie energię, a dziewczynki to raczej grzeczne powinny być i dawać przykład.
I oceniamy, oceniamy, oceniamy siebie, innych... zamiast zrozumieć, wyjaśniać, zaakceptować.
Dajmy sobie więcej luzu i płaczmy i śmiejmy się i krzyczmy bo warto😉
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz